Zdjęcie z NIAGARA FALLS wyróżnione

To niezwykle miłe, gdy Twoje zdjęcia są zauważane.

Zdjęcie zrobione w Niagara Falls po stronie kanadyjskiej zauważono i wyróżniono dwa razy!

Pierwsze wyróżnienie: Co miesiąc na Facebooku Canon Polska publikuje galerię najciekawszych zdjęć dodanych na tablicę przez użytkowników aparatów Canon oraz fanów strony. Przyznam, że to wyróżnienie ze strony Canona spotkało mnie już po raz trzeci (przed zdjęciem z Niagary wyróżniono zdjęcie puszczyka oraz zdjęcie panoramy Warszawy w czasie golden hour). Oto screen z galerią wyróżnionych zdjęć:

Drugie wyróżnienie tego zdjęcia: należę do Fotograficznego Klubu Absolwentów, który skupia osoby, które ukończyły kursy fotografii prowadzone przez Marka Waśkiela.

Na comiesięcznych spotkaniach spośród zrobionych przez członków klubu zdjęć wybieramy Zdjęcie Miesiąca. Podczas październikowego spotkania moje zdjęcie w tym konkursie zajęło trzecie miejsce :)

Nareszcie!!!

Jest! Moja czerwona walizka z pomarańczowym kameleonem!
Przed 7 rano dostałam SMS z numerem telefonu kuriera. O 12:30 miałam już mój bagaż :)
Rozpakowałam się i czuję dużą ulgę! Część prezentów już rozdana. Dobrze dziś było pobiegać w ulubionych szortach i butach.
Taki mały happy end ;) amerykańskiej opowieści.

a walizki jak nie ma tak nie ma

Biuro reklamacji i zgubionych bagaży na Okęciu na moje pytanie – czy coś wiadomo – odpisało, że wysłali depesze do portów, w których miałam przesiadki. Nie dostali jeszcze odpowiedzi.

Przed 17 dostałam dwa sms-y z „World Tracer” – pierwszy, informujący o tym, że zlokalizowali walizkę podobna do mojej i czekają na potwierdzenie. I drugi: „Your baggage has been recived at the airport”. Ale na którym lotnisku – nie wiem?

Okazało się, że US Airways na opcję śledzenia bagażu. Z niej wynika, że walizka została w Charlotte… Nie potwierdza tego biuro reklamacji i zgubionych bagaży na Okęciu.

Nic to. Czekam. Staram się cierpliwie.

Pal go sześć prezenty… najbardziej szkoda butów do biegania i statywu… kolczyków też… spodenek biegowych i koszulek również…. Jestem dobrej myśli. Staram się.

Nie taki Heathrow straszny

Wreszcie! Z 2,5-godzinnym opóźnieniem ląduje na Heathrow.
Cały lot z Charlotte udało mi się przespać. Bdzilam się tylo na posiłki.
Pierwszy raz spotyka mnie sytuacja, ze w wyniku opóźnień nie zdążyłam na kolejny samolot… W Londynie lądujemy o 13:26. Samolot do Wawy mam o 13:50. Nie ma szans by zdążyć!
Po wyjściu z rękawa stoi kobieta z tabliczką, na której ma wypisane kierunki transferu. Jest i Warszawa. Kieruje mnie do stolika,  gdzie obsługa US Airways ma już przygotowane karty z połączeniami. Lot do Wawy mam o 17:50. Czyli za 4 h. Dostaję też kupony o wartości 20 funtów na posiłek. I… muszę zmienić terminal. Z 3 na 2. Okazało się, że strasznie trudne to nie jest. Trzeba po prostu podążać za strzałkami aż się dojdzie do drzwi, które się otworzą w momencie gdy podejdzie autobus.
No to jestem na terminalu 2. Zgłaszam się do obsługi pasażera po kartę pokładowa, upewniam czy mój bagaz przyleci ze mna i… chyba mogę już spokojnie zjeść.
Wybór pada na pizzę. Pierwszą od jakichś czterech tygodni…
No i dalej czekam na lot do Wawy…
Reasumując: w tej podróży spędzam tyle samo czasu w powietrzu co ba lotnisku… same loty to 11,5 h. Czekanie? Charlotte 6h, London 4h, w Myrtle też swoje odsiedzialam  (nie było opóźnień, ale byłam wcześniej, bo Ewa miała do pracy na 16, a lot był o 17:55). I pewnie w Warszawie poczekam chwilę na bagaż :) oby tylko był!